Menu główne:
O Bibliotece
Godziny otwarcia:
od poniedziałku do piątku: 10.00 - 18.00
w soboty: 9.00 - 12.00 (w okresie nauki szkolnej)
Kontakt:
Biblioteka Publiczna Gminy i Miasta Zduny
ul. Sienkiewicza 9, 63-760 Zduny
tel./fax (62) 721 51 72
gg: 32998687
Dyrektor:
mgr Mirosława Szymczak
e-mail: bibliotekazduny@xl.wp.pl
gg: 28438672
Kontakt z Bibliotekarzem:
wypozyczalnia.bibzduny@wp.pl
Kontakt do Filii:
Filia Biblioteczna w Baszkowie
biblioteka.baszkow@wp.pl
Filia Biblioteczna w Konarzewie
bibliotekakonarzew@wp.pl
O BIBLIOTECE
POŻEGNANIE GABRIELI ROSIK
W jedno z wrześniowych przedpołudni 2009 roku pożegnaliśmy na zawsze na zdunowskim cmentarzu Gabrielę Rosik, wieloletnią dyrektor Biblioteki Publicznej w Zdunach, dla której biblioteka i książki były niemal całym życiem.
Kiedy sporo lat lemu przejmowałam Bibliotekę Publiczną w Zdunach od Pani Gabrysi - tak Ją wszyscy po prostu z sympatii nazywali - miałam świadomość podjętego przez siebie wielkiego wyzwania, gdyż ta placówka kojarzyła się mieszkańcom z Panią Rosik od zawsze...
Urodziła się 9 stycznia 1925 roku w Zdunach. Tutaj ukończyła we wrzesniu 1939 roku szkołę podstawową. W okresie okupacji początkowo pracowała w domu - ze względu na chorobę matki, a po jej śmierci - w niemieckim przedszkolu. Na pół roku przed końcem wojny została przeniesiona do prywatnej, niemieckij rodziny, gdzie pracowała do końca okupacji jako pomoc domowa.
Od 1946 roku była telefonistką w zdunowskim urzędzie pocztowym. Pracę w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zdunach podjęła 1 sierpnia 1948 roku; początkowo kilka godzin tygodniowo, a od 1 stycznia 1951 roku w pełnym wymiarze, pełniąc funkcję kierownika. To na niej spoczął obowiązek organizacji tutejszej biblioteki publicznej i rozwoju czytelnictwa po trudnych latach wojny i okupacji.
Kronikę, którą prowadziła kończy taki oto wpis: "Gabriela Rosik, po trzydziestu dwu latach pracy w tej bibliotece, korzystając z prawa, zakończyła swą czynną pracę zawodową i z dniem 1 sierpnia 1980 roku przeszła na wczesną emeryturę, zostawiając tę dokumentację ze swej najważniejszej działalności i niektórych wydarzeń tych lat". Już te słowa potwierdzają, jak wiele serca Pani Gabrysia wkładała w swoją pracę. Wprawdzie wtedy nie było tzw. wolnego dostępu do półek i bibliotekarz sam podawał i proponował czytelnikom książki, ale Pani Gabrysia zawsze dokładnie wiedziała, gdzie akurat znajduje się potrzebny tytuł; niczego nie musiała szukać - na półkach panował idealny porządek. Książki zawsze były świeżo owinięte - sama przez jakiś czas okładałam je wieczorami w szary papier, by wypracować godziny pracy społecznej w środowisku w okresie nauki w liceum - pomagali jej w tym również przyjaciele. Ponieważ jednak do czytelnika przemawiała okładka - jako jedna z pierwszych w naszym regionie - zaczęła okładać książki w przezroczystą folię. Miała bardzo dobry kontakt z młodzieżą, która lubiła przyjść choćby tylko porozmawiać, podzielić się problemami.
Pozostawiła wiele wycinków prasowych o Zdunach, które dokumentują między innymi docenianą działalność biblioteki. Na ile warunki lokalowe pozwalały - zawsze aktywnie organizowała konkursy w naszym środowisku, przygotowywała uczestników eliminacji powiatowych i wojewódzkich, umieszczała okolicznościowe dekoracje, wystawy, organizowała spotkania z pisarzami, z zaprzyjaźnionymi osobami - bez których trudno wyobrazić sobie realizację licznych obowiązków - przygotowywała teatrzyk kukiełkowy dla najmłodszych. Wprowadzała formy, których - jak opisano w jednej z prac konkursowych na wspomnienia o pierwszych spotkaniach z książką - raczej nie spotykano w bibliotekach w ówczesnym "nakazowym" okresie. Upowszechnianie czytelnictwa to nie jedyne obowiązki bibliotekarzy w tamtych latach; Pani Gabrysia sama musiała sprzątać lokal (jak jeszcze długo wielu z nas...) i sama napalić w piecach kaflowych, by - jak otworzy bibliotekę dla czytelników - była odpowiednia temperatura. Sama musiała przynieść węgiel i drewno z piwnicy pobliskiego Urzędu, no i rozpalić ogień, a także w odpowiednim momencie piece zakręcić, by zdążyło się nagrzać. W rezultacie w bibliotece tak naprawdę spędzała znacznie więcej czasu.
W październiku 1976 roku, w trakcie uroczystej inauguracji roku kulturalno-oświatowego w województwie kaliskim, Pani Gabriela Rosik otrzymała odznakę Zasłużony Działacz Kultury.
Widziałam, że przeżywa wszelkie zmiany, jakie - jako młoda osoba - wprowadzałam stopniowo chociażby w urządzaniu ówczesnego lokalu biblioteki w Ratuszu. Zawsze jednak interesowała się wszelkimi wydarzeniami, zakupami nowych zbiorów, współpracą z innymi instytucjami i moimi współpracownikami. Przez kolejne lata od przejścia na emeryturę wspólnie z nami i często z pracownikami bibliotek szkolnych w naszym środowisku obchodziła Dzień Bibliotekarza. Kiedy w 1988 roku obchodziliśmy uroczyście 40-lecie działalności Biblioteki Publicznej w Zdunach, Pani Gabrysia była naszym najważniejszym gościem. Jej 32 lata pracy tworzyło niemal całą ówczesną historię tej placówki. Kolejny jubileusz - 15 lat później - przeżywała razem z nami, ale już tylko w domu, gdzie następnego dnia musiałyśmy przy kawie zdać dokładne "sprawozdanie".
Przez kolejne lata odwiedzałam Panią Gabrysię w domu, zwykle z okazji majowego święta bibliotekarzy oraz w okresach przedświątecznych. Coraz bardziej przerażały widoczne schorzenia i cierpienia, na które nigdy się nie skarżyła; zawsze jednak wypytywała o wszystko, co wiązało się z biblioteką. Zmarła 21 września 2009 roku.
Wraz z rodziną Gabrielę Rosik odprowadzili na miejsce wiecznego spoczynku przedstawiciele samorządu, bibliotekarze ze Zdun i powiatu, przyjaciele, czytelnicy, sąsiedzi i wielu innych mieszkańców Zdun.
Przeszło 30 lat serca i pracy dla książek i czytelnictwa to dużo; dziś już jednak bibliotece przybyło niemal kolejne tyle, choć trudno w to uwierzyć. Zmienia się i cały czas nadąża za postępem życia rola i oferta naszej biblioteki. Bez względu na to, jednego może być Pani pewna, Pani Gabrysiu w tym swoim wiecznym spoczywaniu - nie zmarnowało się nic z tej sumiennej Pani pracy między księgami; będziemy zawsze o tym pamiętali i zadbamy, by kolejne pokolenia też miały tego świadomość...
Mirosława Szymczak
Na górę